Kultura świata Zachodu to w ludzkim wymiarze, przede wszystkim indywidualizm, własna kreacja, sukces i osiąganie celów. Jeżeli nawet w wyobrażeniach, czy realnym otoczeniu są inni ludzie i inne sprawy, to mają one znaczenie, głównie ze względu na przydatność we własnej kreacji….
Na pierwszym miejscu mamy więc swoje „ja” i jego pochodne – prawo do niezależności, wyborów ze względu na swoje potrzeby, indywidualną, niepowtarzalną drogę życiową, własne zmagania, kłopoty i sukcesy…
Otoczenie służy pomocą i wsparciem albo przeszkadza…..

Opisuję tutaj, oczywiście, skrajną sytuację, jednak w szybkim tempie życia, coraz częściej zapominamy o szerszym jego wymiarze. Czy chcemy czy nie, niezależnie od atrakcyjności kręcenia się wyłącznie wokół siebie, jesteśmy tylko częścią świata, a nie jego centrum.

Dziecięca potrzeba bycia w centrum uwagi, bycia najważniejszym i jedynym obiektem zainteresowania, wchodzi w dorosłe życie jako oczywistość, bez refleksji, że dzieciństwo mamy już za sobą, a rzeczywistość składa się z wielu, równoważnych elementów i innych, równie ważnych ludzi…. Jeśli mamy szczęście, trochę bardziej przytomnych niż my sami, najważniejsi, jedyni i wspaniali.

Jeśli uda się to zauważyć, jest szansa na początek trochę spokojniejszego, bardziej dorosłego patrzenia na siebie i świat. Możemy zobaczyć innych ludzi takimi, jakimi są, ze wszystkimi zaletami i słabościami, możemy zobaczyć również własne niedoskonałości.

Akceptując ten nieunikniony fakt, mamy szansę na doświadczenie cichej zwyczajności życia, która z prostotą i wielowymiarowością wzbogaca każdy moment naszej egzystencji. Pozwala poczuć współzależność ze wszystkim i wszystkimi, których spotykamy…Zatrzymać się i zadać sobie ważne pytania:

Jak naprawdę chcę żyć?
Niezależnie, obok ludzi i spraw, które mnie bezpośrednio nie dotyczą?
Co tak naprawdę sprawia mi autentyczną, prostą radość?
Mój osobisty, własny sukces, czy współdzielenie się nim?
Dbałość tylko o siebie, czy dbałość również o innych ludzi?
Czy potrafię być uczciwy wobec siebie odpowiadając na te pytania?
Co sprawia, że czuję, że moje życie ma sens?