Czy potrafimy być dorośli? Czy umiemy nie oceniać?

…Poczucie krzywdy, pretensje, żale i złość towarzyszą nam wszystkim przez całe życie, od czasu do czasu zmieniając tylko proporcje… Zazwyczaj umiemy swobodnie i niefrasobliwie obwiniać świat, otoczenie i okoliczności za jakość tego jak żyjemy .

Ulga z powodu oddania odpowiedzialności za to co się dzieje w naszym życiu w ręce innych ludzi czy losowi, jest zazwyczaj wystarczającą gratyfikacją.
Bezpieczna strefa komfortu, mimo niemiłej, ciężkiej atmosfery skutecznie uwalnia nas od dyskomfortu podejmowania wysiłku i dbałości o własne i innych dobro. Pielęgnujemy, bardziej, lub mniej świadomie przekonanie, że „należy nam się dobrostan, opieka i troska świata”… jeśli zatem tak się nie dzieje, czujemy się w prawie do „zgłaszania zażaleń”, utyskiwania i dzielenia się nieszczęściem ze współbraćmi w „niedoli”…

Pozwolę sobie założyć, że ten skrajnie opisany stan ducha, ma na swoim koncie każdy człowiek… na pewno znamy go wszyscy z czasów naszego dzieciństwa, kiedy będąc całkowicie zależni od rodziców i najbliższego otoczenia nie mogliśmy czegoś dostać albo zrobić i niewiele wtedy od nas zależało ( odnoszę się do wieku około 3-6 r.ż.). Mogliśmy czuć rozżalenie, złość i mieć pretensje. Wszystkie te uczucia były wówczas adekwatne do sytuacji… i do wieku…

Nie wyrastając z tej dziecięcej perspektywy, jako dorośli, jesteśmy zmuszeni oceniać wszystko i wszystkich. Cały czas tocząc batalie o dbałość świata o nasze sprawy…. Jedynym punktem odniesienia, tak jak w wieku przedszkolnym, staje się JA i mój DOBROSTAN.

Może chociaż, od czasu do czasu, spróbujmy trochę dorosnąć… popatrzmy na świat oczami osoby trzymającej w rękach możliwość oglądania rzeczywistości z różnych perspektyw. Osoby świadomej własnej wartości i ograniczeń. Są bowiem faktem, tak jak faktem są talenty i słabości innych osób…nie są one ani dla nas, ani przeciwko nam, po prostu są i wszystkie mają swoje konsekwencje.

Jeżeli to wiemy i akceptujemy, nie będziemy mieli potrzeby wartościowania i oceny. Widząc rzeczywistość i doświadczając jej, reagujmy adekwatnie podejmując problemy i ciesząc się sukcesami.

Sama akceptacja, wbrew potocznemu rozumieniu nie jest czymś wyłącznie przyjemnym i radosnym, nie jest też bierną zgodą na to, co się dzieje. Jest widzeniem realiów i reagowaniem na nie.
Jest zazwyczaj trudną, wymagającą pokory, czasem bolesną zgodą na rzeczywistość, często wymagającą podjęcia wysiłku, czy rezygnacji z własnych korzyści i komfortu.

Akceptacja, w której przychodzi nam oglądać wszystkie aspekty życia- te, które nie napawają optymizmem, razem z tymi, które sprawiają nam radość i inspirują do nowej jakości – jest fundamentalnym narzędziem dorosłości, jej cichą, spokojną drogą i głęboką, kojącą wartością…

bez oceny, bez wygody, z prostą pokorą i wysiłkiem, z uważnością i zaangażowaną reakcją na każdy przejaw życia… do lekkości w działaniu i prostej radości z samego faktu- że żyjemy…

By | 2015-08-10T19:20:38+00:00 Sierpień 10th, 2015|Categories: Aktualności, Bez kategorii, Wywiady, artykuły|

About the Author:

AKTUALNOŚCI: 29-30 września 2018 Męskie JA - warsztat dla mężczyznSprawdź szczegóły!