Coach, w dosłownym tłumaczeniu, to po prostu trener. Coaching natomiast to nic innego, jak trening. Jak widać już na pierwszy rzut oka, słownictwo to zapożyczono ze strefy sportowej, dzięki czemu sugeruje ono bardzo podobną dynamikę coachingu. Zwykle oznacza to praktykę nastawioną na osiągniecie lepszej sprawności. Jak to w sporcie – wyżej, lepiej, dalej lub szybciej. I właśnie w tym kontekście wiele firm funduje swojej kadrze kierowniczej coacha, którego zadaniem jest przyspieszyć lub polepszyć zaplanowane wyniki.

Wraz z rozwojem dobrobytu oraz świadomości pojedynczych osób i korporacji pojawiło się zainteresowanie rozwojem osobistym. Balansem pomiędzy tym, co jest dla nas ważne osobiście oraz tym, co robimy zawodowo. Na rynek pracy wkraczają nowe generacje pracowników i liderów wychowanych w wolności i wyższym dobrobycie niż ich rodzice, a wraz z nimi pojawia się zapotrzebowanie na głębsze poznanie siebie i innych. Poszukujemy pracy, która ma dla nas sens, a nie tylko daje pieniądze. Zaczynamy czuć się coraz bardziej odpowiedzialni za siebie i za środowisko. Oznacza to, że w dość krótkim czasie rośnie w nas potrzeba praktycznego doświadczenia siebie na wielu poziomach i w rożnych sytuacjach. Tutaj pojawia się osoba współczesnego coacha w roli partnera sparingowego, by przećwiczyć splot rożnych okoliczności życiowych, ich powiązania i zakorzenienie w codzienności.

Dlatego współczesny coach musi mieć dwie ważne rzeczy. Musi mieć doświadczenie w życiu i w biznesie. Oraz, jeszcze ważniejsze, musi być w autentyczny sposób zadowolony z życia. Oznacza to bycie świadomym życia tu i teraz oraz nabywanie codziennie nowych umiejętność bycia w kontakcie z tym, co jest.