KURS „BYĆ SOBĄ”: wywiad z Jolantą Toporowicz, twórczynią Kursu /cz.I/

Skąd się wzięła idea Kursu Rozwoju Osobistego BYĆ SOBĄ?

Sama idea jest ściśle związana z pomysłem stworzenia Euphonii, która w swoim założeniu miała być miejscem integrującym obszar ciała, umysłu i duchowości. Towarzyszyła temu świadomość, że tylko wtedy kiedy widzimy i przyjmujemy wszystkie obszary naszego życia możliwa jest w życiu harmonia. Kurs jest wynikiem dążenia do realizowania mojej potrzeby patrzenia na człowieka jako na całość, a nie tylko wąski wycinek rzeczywistości.

W miarę zdobywania doświadczenia zawodowego, ale też i osobistego, zmieniało się moje rozumienie życia, a więc i sposób patrzenia na człowieka. Powstanie Euphonii jest konsekwencją miedzy innymi mojego kryzysu zawodowego. Wyraźnie dostrzegałam, że sama praca terapeutyczna nie wystarcza, żeby osoba wychodząca z gabinetu psychoterapii miała odwagę i narzędzia do sięgania po nową jakość życia. Zdrowy egoizm i rozumienie „historycznych” przyczyn kłopotów, które go przywiodły na psychoterapię nie wystarcza , żeby żyć z poczuciem spełnienia i sensu.

Po kilkuletnich próbach, eksperymentach stworzenia holistycznego ośrodka rozwoju osobistego, powstał instytut. W swoim założeniu oparty jest na idei filozofii wieczystej, która zakłada integralne rozumienie życia człowieka wyrażające się w spójności myślenia i działania dotyczących wszystkich sfer życia. Propozycja Euphonii wyewoluowała w miejsce, gdzie sprawy umysłu, duchowości, ciała i zdrowia stanowią równoważną wartość w procesie poszerzania świadomości.

Powstała mapa poziomów świadomości, która jest konsekwencją doświadczenia, szukania odpowiedzi na ważne pytania i różnorodnych inspiracji, a przede wszystkim kilkuletniej praktyki medytacyjnej. Wyrosła z ważnych osobistych doświadczeń i kryzysów, pomogła mi pojąć dotychczasowe, zazwyczaj chybione próby rozumienia powstawania tzw. nierozwiązywalnych sytuacji. Uznałam, że warto podzielić się tym sposobem patrzenia na człowieka, z nadzieją, że taki punkt odniesienia rozjaśni mechanizmy tworzenia się problemów życiowych i pomoże w znalezieniu wyjścia z wielu impasów i konfliktów. Miałam też już wtedy świadomość, że każdy z nas może zaczynać swoją drogę ku pełnemu wykorzystaniu potencjału w innym punkcie, w zależności właśnie od poziomu swojej świadomości.

Idea kursu nabrała ostatecznego kształtu 4 lata temu i była skutkiem mojego odkrycia, że pewne rzeczy, mimo naszych „dobrych intencji”, pracy terapeutycznej, czy duchowych praktyk są uwarunkowane dużo szerszym i głębszym wpływem niż jesteśmy to w stanie zbadać i nie podlegają naszym decyzjom. Z mojego doświadczenia wynika, że sami z siebie nie dokonamy jakiś spektakularnych zmian. To, co jest w naszych rękach, to decyzja o przyjęciu pewnej postawy, którą można nazwać uważnością. Postawy, która powoduje już sama z siebie, że jakość doświadczania siebie i świata zmienia się. Nie dzieje się to samo raz na zawsze, ale chwila po chwili i wynika z dbałości o tę jakość, która jest skutkiem zmiany punktu odniesienia, a nie naszych egocentrycznych pomysłów.


Jaka jest różnica między Kursem BYĆ SOBĄ, a innymi propozycjami na rynku?

Przede wszystkim: nie ma tutaj obietnicy zmiany na lepsze 😉 Byłoby to działanie z poziomu egocentrycznego, zakładanie, że to właśnie my wiemy jak jest lepiej, nie tylko dla nas, ale ogólnie dla całego świata. Kurs pozbawia także złudzeń, co na rynku różnego rodzaju szkoleń i warsztatów jest rzadkością, nie ma tutaj bowiem miejsca na robienie nadziei, podsycanie złudzeń czy kreowanie szczęśliwości. Kurs przede wszystkim urealnia. W jasny, prosty sposób pokazuje, jak poziom świadomości warunkuje to jak traktujemy swoje życie i jego składowe i jakie są tego konsekwencje.

Jest to propozycja dla osób, które są na tyle dojrzałe, że chcą zobaczyć „jak jest”, chcą doświadczyć, że jesteśmy częścią pewnej całości, która jest już sama w sobie harmonijna, pełna i doskonała, my – jako jej element – nie zawsze mamy to poczucie i właśnie taki sposób patrzenia na życie pozwala nam choć odrobinę doświadczyć bycia tą „całością”, jednocześnie pozbawiając ułudy prymatu egocentryzmu.
Z trzyletniego doświadczenia wiem, że Kurs bywa dla wielu osób bezlitosną konfrontacją z rzeczywistością, tym większą i boleśniejszą, im bardziej egocentryczni jesteśmy. Daje jednak dostęp do przestrzeni, którą określam jako akceptacja i współbycie. Każdy z nas ma w sobie taką przestrzeń, która jest możliwa do odkrycia, ale każdy z nas robi to w różnym tempie, z różną motywacją i energią.


Czy po tych trzech latach idea Kursu uległa zmianie? Czy patrząc na uczestników zauważyłaś, że pewne rzeczy muszą być w programie czy założeniach zmienione, że może nacisk na pewne obszary powinien być bardziej zróżnicowany?

Owszem, z czasem dostrzegłam, jak istotne jest, aby inne osoby, które współtworzą Kurs, także wniosły do niego swoją energię, swój punkt widzenia. Ważne było dla mnie wprowadzenie elementów psychobiologii, którą prowadzi Marzanna, co pozwoliło zaproponować inne spojrzenie na aspekt choroby i zdrowia.

Bazowy jest także wkład Alexandra, który pokazuje płaszczyznę pozaegocentryczną, pomaga dotknąć aspektu egzystencjalnego i pokazuje w czym się to nasze ego organizuje, jakimi mechanizmami stajemy się, czy w jakim kierunku ewoluujemy.

W ostatniej edycji został dodany również aspekt bezpośredniej pracy z ciałem i rozwijania świadomości ciała, który prowadzi Agnieszka. Pomysł na ten obszar Kursu wyrósł z przekonania, że czucie siebie najlepiej zacząć właśnie od ciała, a nie tworzenia koncepcji w głowie. Ciało, tak nam bliskie, jest często w toku wychowania „odcinane” od intelektu. Im dłużej zajmuję się aspektem duchowości, tym wyraźniej widzę że praca nad ego jest absolutnie niezbędna, aby iść dalej w tym kierunku, stąd nie można pominąć żadnego ludzkiego aspektu.


Jakie stereotypy myślenia na temat rozwoju osobistego wiodą Twoim zdaniem na manowce?

Przede wszystkim ludzie używają pewnych pojęć i sformułowań, nie rozumiejąc tak naprawdę o czym mówią np. „rozpuszczanie ego”, „ego jest złe”, itd. Są to dla nich tylko koncepty. Podobnie zresztą słowo „duchowość”.

Tymczasem, aby móc integrować duchowość w życie codzienne, niezbędny jest dostęp do ego dojrzałego. Działanie, przede wszystkim z poziomu rozmytego czy egocentrycznego, jest wypaczeniem duchowości. Jest wypaczeniem, bo doświadczenie wglądu jesteśmy na tym poziomie wykorzystać tylko dla swoich egocentrycznych potrzeb, unieważniając jej najważniejszą wartość-współzależność i współodpowiedzialność za każdy ruch i każde działanie który jest naszym udziałem.


II część wywiadu – już wkrótce!

_________________________

Dokładne informacje na temat nowej edycji Kursu Rozwoju Osobistego BYĆ SOBĄ -> TUTAJ
Szczegóły edycji Wrocław -> TUTAJ
Szczegóły edycji Warszawa – nowość! -> TUTAJ

About the Author:

AKTUALNOŚCI: 29-30 września 2018 Męskie JA - warsztat dla mężczyznSprawdź szczegóły!