KURS „BYĆ SOBĄ”: wywiad z Jolantą Toporowicz, twórczynią Kursu /cz.II/


Jakie postawy spotykasz wśród ludzi, którzy garną się do praktyki zen lub rozwoju?

Przede wszystkim towarzyszy ludziom motywacja typu uspokojenie się, znalezienie harmonii, nadzieja na nieprzeżywanie przykrości, zranień, czy problemów, bycie „ponad nimi”. Prędzej czy później przeżywają zderzenie z tym, jak jest naprawdę. Mylą oddzielenie się od życia, rozumianego jako zdolność do przezywania i reagowania z doświadczaniem wszystkiego z dużo większą wrażliwością w przestrzeni dużo głębszej perspektywy.

Co jest ważnym momentem w przejściu z poziomu egocentrycznego na dojrzały?

Aby móc się rozgościć na poziomie dojrzałym, trzeba umieć odpuścić osobiste korzyści na rzecz uznania równoważności i współdzielenia świata ze wszystkimi i ze wszystkim. Dotyczy to nie tylko naszego bezpośredniego otoczenia, ale i innych kultur, zwierząt i całej przyrody. Nabraniem pokory wobec większego niż my sami porządku. Przyjęciem postawy ciekawości wobec świata nie tylko z powodu tego, jakie będę mieć z tego zyski. Potrzeba poznania i aktywnej obserwacji, jak naprawdę jest, zamiast skupiania się na tym dlaczego to mnie spotkało”.

Co jeśli wiemy już na jakim jesteśmy poziomie świadomości? Czy to najtrudniejszy etap za nami?

Zwykle ludzie nie mają kłopotu z określeniem na jakim poziomie funkcjonują. Wysiłek pojawia się wtedy, kiedy decydują się rozszerzać swoją perspektywę postrzegania świata. Wówczas potrzebna jest i elastyczność, i odwaga, i wspomniana już pokora. Otwiera się stopniowo przestrzeń, w której wyraźnie widać, że każdy wybór, każda decyzja ma swoje konsekwencje. Wejście w poziom dojrzały jest niezbędne, aby być w stanie zintegrować doświadczenia duchowe, przenieść je w codzienność, a nie używać tylko do zaspokajania swoich egoistycznych oczekiwań

Jak przekonałabyś kogoś że ta nowa jakość jest warta podjęcia ryzyka zmian w wielu obszarach życia?

Do tego nie można przekonywać, ponieważ zmiana jakości życia na tzw. lepsze zawsze oznacza, że mamy jakaś wizję tego „lepiej”. To,co dla mnie lepsze, dla kogoś innego może być za trudne, albo „gorsze”. Warto zatem wiedzieć, ze można złożyć propozycję, która może być inspiracją, czy kogoś zaciekawić, ale nie dla każdego człowieka będzie tą propozycja, która mu się przysłuży. Tymczasem droga, w jaką wyruszamy m.in. poprzez Kurs BYĆ SOBĄ to przygoda, podróż w nieznane obszary, to odkrywanie siebie, a nie „robienie” siebie według jakiegoś wzoru. Zyskana jakość nie każdemu człowiekowi kompensuje utratę strefy komfortu i konfrontację ze złudzeniami własnej sprawczości i wyjątkowości.
 
Co jest najtrudniejsze dla uczestników Kursu: konfrontacja z własnym ego, wejście w praktykę zen czy powrót do czucia z ciała?

To zawsze sprawa indywidualna, ale najtrudniejsze jest chyba zobaczenie siebie w szerszej perspektywie, popatrzenie na siebie bez znieczulenia, podjęcie tego, co boli, rani, przepracowanie w trakcie np. psychoterapii. Jest to już miarą dojrzałości.

Czego według Ciebie najbardziej ludziom brakuje?

Dystansu do siebie, pokory i znajomości siebie, odwagi w zrzucaniu masek i przejrzenia się w lustrze bez żadnych filtrów, brakuje wzajemności, chęci podzielenia się sobą, tej autentycznej, prostej reakcji, uczciwej i życzliwej.

Jak krótko przedstawiłabyś różnicę między Twoją mapą poziomów świadomości, a popularnymi obecnie poziomami świadomości Dawida Hawkinsa?

Przede wszystkim D. Hawkins patrzył na świat i opracował swoje poziomy wg własnego doświadczenia. Zresztą podobnych, znanych map jest wiele, jak chociażby mapa Kena Wilbera czy mistyczne komnaty Teresy z Avila. Każde takie opracowanie jest skutkiem indywidualnego doświadczenia i sposobu jego interpretacji, pewną próbą uporządkowania nieuporządkowanego i zmiennego procesu. Narysowanie mapy , tak jak i jej funkcja- to pomoc w poruszaniu się po pewnym obszarze rzeczywistości, a więc może być przydatna i w znacznej mierze ułatwiająca orientację w tym, co się dzieje i z jakiego powodu.

Mapa, opracowana przez mnie, jest najprostszym sposobem rozróżnienia, które jest praktycznym narzędziem dla każdego „poszukującego”. Poziomy D. Hawkinsa są bardziej rozbudowane, a metody przekraczania tych poziomów nie są zróżnicowane, czasem mogą być, tym samym, mało skuteczne. Bowiem, jak wynika z mojego doświadczenia odpuszczanie uczuć, do pewnego poziomu świadomości nie jest skuteczne i warto to wiedzieć. Bez świadomości na jakim poziomie znajdujemy się, możemy podejmując takie próby czuć się sfrustrowani i stracić ochotę do pracy nad sobą, nie wiedząc, że sposób, który obraliśmy jest chybiony, bo nie pasuje do naszych możliwości.

Skuteczność uwalniania jest moim zdaniem miarą tego, co ma w naszym życiu ważniejszą funkcję: czy te emocje, które chcemy pożegnać czy też choroba. Czasami to, co chcemy uwolnić, jest tak naprawdę mechanizmem obronnym, a pozbawieni go zostajemy całkowicie bezbronni uwalniając- dopuszczając do odczuwania wewnętrzne skrywane trudne uczucia… Dlatego tak ważna jest znajomość siebie, poznanie swojej konstrukcji, na której się opieramy, tego jak i wokół czego organizuje się nasza tożsamość. Dopiero wtedy możemy zrobić krok i w stronę duchowości i w stronę uzdrawiania. I wówczas mamy szanse, że to, czego doświadczymy- odmieni jakość naszego życia. Niekoniecznie na lepsze w naszym egocentrycznym rozumieniu, ale na pewno na jakość, której wcześniej nie doświadczaliśmy.

Dziękuję za rozmowę!


I część wywiadu -> TUTAJ

_________________

Dokładne informacje na temat nowej edycji Kursu Rozwoju Osobistego BYĆ SOBĄ -> TUTAJ
Szczegóły edycji Wrocław -> TUTAJ
Szczegóły edycji Warszawa – nowość! -> TUTAJ
By | 2018-03-07T10:22:06+00:00 Marzec 7th, 2018|Categories: Aktualności, Wywiady, artykuły|Tags: , |

About the Author: