Wraz z wchodzeniem w Nowy Rok mamy nadzieję na zmianę, mamy też różne sposoby, żeby skutecznie ulegać złudzeniu, że oto z początkiem nowego (symbolicznie) czasu będziemy już zupełnie kimś innym i nasze życie nabierze nowego wymiaru. Wystarczy tylko chcieć i sprawa z głowy …

Myślę, że wszyscy, bez wyjątku, mamy gdzieś w głębi duszy dziecięcą nadzieję, że  może być tak jak potrzebujemy bez naszego wysiłku i zaangażowania. Ponieważ współczesna  obyczajowość mocno wspiera nasze dziecięce pragnienia, łatwiej ulegamy bajkowym fantazjom.

Nasza wartość i jej poczucie nie zależy od pozycji, stanu konta, spektakularnych gadżetów, czy tysięcy znajomych na Facebooku. Nawet jeśli doraźnie w to wierzymy uciekając w następne atrakcje i zewnętrzne wyścigi, gdzieś głęboko wszyscy  mamy w sobie tę samą mądrość, która cichym głosem daje nam znać, gdzie leży fundament naszej wartości i jego przejawy w życiu.

Zadajmy sobie pytanie:

Dlaczego każdy człowiek rodzi się jako zupełnie bezbronne niemowlę i dlaczego, żeby móc prowadzić samodzielne życie potrzebuje minimum kilkunastu lat?

Dlaczego to, jak będzie wyglądało nasze życie zależy m.in od wielu wysiłków naszych opiekunów i bliższych i dalszych osób, które będą nam towarzyszyły?

Dlaczego potężny dąb, czy piękna sosna wyrastają z nasion, które są malutkie i potrzebują czasu i warunków, żeby się rozwinąć?

Czy nie jest dla nas oczywiste, że z nasiona brzozy nie wyrośnie dąb i odwrotnie?

Czy obserwując ten piękny i prosty porządek natury zdajemy sobie sprawę, że też mu podlegamy? Czy mamy potrzebę poznawania swoich zalet i ograniczeń?

Czy zdajemy sobie sprawę, że to jak wygląda nasze życie jest wypadkową naszego potencjału i codziennego zaangażowania w dbałość o jego jakość?

Jeśli rzeczywiście tak jest ( a to już każdy z nas wie uczciwie sam dla siebie), możemy  zdobyć się na odwagę podjęcia długiej i żmudnej drogi do akceptacji siebie w całej okazałości, swoich zalet, wad i ograniczeń( a nie jest to łatwy proces, bo zazwyczaj wolimy widzieć „złe” cechy i ograniczenia w innych, a nie w sobie).

Jak długo uprawiamy ten popularny zwyczaj, tak długo nie zrobimy ANI JEDNEGO KROKU w kierunku zmiany. Niestety …

Nawet, jeśli myślimy, że tak nie jest i dzielimy świat na „dobry i zły” a siebie lokujemy po którejkolwiek stronie- tak długo działamy wbrew naturze, która, niezależnie od naszej opinii na ten temat, jest bezlitośnie prosta, cicha i pełna mocy.

Bez tej podstawowej świadomości, prostej wiedzy  (nie mylmy jej z opinią) cały wysiłek włożony w rozwój rozbije się o realia i porządek natury.

Na koniec jeszcze jedna konstatacja:

Niestety nikt za nas tego nie zrobi i nie wystarczy wyrazić chęci. Wciśnięcie klawisza ENTER nie wystarczy …

To długa i trudna droga, nie da się jej przejść „na skróty”, szybko, chociaż w naszej rzeczywistości można ulegać złudzeniu, że w weekend staniemy się kimś innym. W weekend możemy nabyć narzędzia, ale użycie ich wymaga decyzji, zaangażowania, cierpliwości i wysiłku.

To, co lekkie, piękne i budujące- to fakt, że ten wysiłek wdrażamy zawsze TERAZ, każdą chwilą i każdą aktywnością, wbrew pozorom, to niewiele, jeśli idzie o nakład energii. A jak wiemy nie ma nic innego niż TERAŹNIEJSZOŚĆ, reszta to tylko konsekwencja tego, czy DZISIAJ żyjemy uważnie.

Zatem życzmy sobie w Nowym 2016 Roku świadomych postanowień zgodnych z głębokim porządkiem życia, każdego dnia i w każdej chwili 🙂