Czym różni się psychoterapeuta od psychologa?

Można powiedzieć, że są to dwa różne zawody. Psycholog to osoba z dyplomem ukończenia studiów uniwersyteckich o kierunku psychologia. Psychoterapeuta to osoba z wysoko wyspecjalizowanym wykształceniem podyplomowym i wieloletnią praktyką w zawodzie. W Polsce niestety nie ma jeszcze formalnych i ustawowych przepisów dotyczących obu zawodów, choć prace na temat ustaw o zawodzie psychologa i zawodzie psychoterapeuty ciągle trwają.

Unijne przepisy regulujące prawo do samodzielnego wykonywania zawodu psychoterapeuty mówią o 7-10 latach podyplomowego szkolenia w różnych opcjach teoretycznych, prowadzenia praktyki pod superwizją, oraz własnej psychoterapii psychoterapeuty.

A czy psychoterapeuta musi mieć wykształcenie psychologiczne?

Psychoterapeuta nie musi i często nie jest psychologiem z wykształcenia. Psychoterapeutami są psycholodzy, lekarze, pedagodzy, socjolodzy, filozofowie, osoby z wyższym wykształceniem, najczęściej humanistycznym lub medycznym.

Kto powinien i kto może skorzystać z pomocy psychoterapeuty?

Psychoterapia jest przede wszystkim metodą leczenia nerwic, depresji i chorób o podłożu psychosomatycznym. Jest również metodą wspomagającą leczenie chorób psychicznych i dysfunkcjonalnych zachowań w zaburzeniach osobowości.
Skutecznie pomaga w radzeniu sobie z kryzysami życiowymi – mam na myśli kryzysy w związkach, trudności w pracy, kłopoty w relacjach z ludźmi, powtarzające się, niesprzyjające okoliczności, kryzysy życiowe wymagające przewartościowania i wprowadzenia zmian w życiu.
Polecam psychoterapię również wszystkim tym osobom, które szukają nowej jakości w życiu. Często jest tak, że mamy wszystko, co wydaje się stanowić o naszym szczęściu, a jednak go nie odczuwamy, czegoś brakuje… warto wówczas poszukać powodów, korzystając z pomocy psychoterapeuty.

Jak działa psychoterapia, na czym polega?

Pomoc w psychoterapii to głównie uzyskanie świadomości samego siebie i swojej sytuacji w życiu. Poczucia, że jakość naszego życia zależy od naszych własnych wyborów i podejmowanych działań.
Wyobraźmy sobie, że planujemy wyprawę do nieznanego kraju, mając na wyposażeniu tylko mapę znanego dotychczas świata. Na tej mapie mamy „wyrysowane” bezpieczne drogi, okoliczności, które dają nam poczucie bezpieczeństwa, ale też punkty „niebezpieczne”, czyli te, których należy unikać. Te wszystkie „plany” doskonale się sprawdzały w znanym nam świecie. Wyjeżdżamy. Zupełnie inny kraj, inne zwyczaje, inne oczywistości. Okazuje się, że nasza mapa nie prowadzi nas do zamierzonego celu, że zaczyna zawodzić. Mamy kilka możliwości: jedną z nich jest próba dostosowania nowego miejsca do naszej mapy tak, by można było poruszać się bezpiecznie ( ten wariant zdarza się najczęściej – mamy wówczas poczucie, ze świat jest nam nieprzyjazny i ciągle musimy się z nim mierzyć, walczyć).
Inną strategią jest np. „przeczekanie”, obudowanie się w „obronach” przed nowym, nie rozumianym (niebezpiecznym) światem; czekamy wtedy na lepsze czasy, na kogoś, kto naprawi okoliczności.
Jest też trochę inna droga, kiedy uświadomimy sobie, że to nasza mapa jest nieadekwatna do okoliczności, a nie świat, który nas otacza. Wówczas uzyskujemy szansę na oglądanie rzeczywistości, w której się znaleźliśmy i rysowanie adekwatnej do niej mapy.
Uzyskanie tej świadomości i adekwatna mapa jest celem psychoterapii.

Dla kogo jeszcze psychoterapia?

Dla tych, którzy w życiu powtarzają ciągle te same schematy. Na przykład – ciągle wikłają się w takie same toksyczne związki, albo ciągle tracą pracę, albo nie mogą jej znaleźć, albo wybierają takie otoczenie, w którym stają się ofiarą, czyli – mówiąc inaczej – mają w życiu ciągle te same, powtarzające się „zbiegi okoliczności”. To wszystko są skutki nieświadomych mechanizmów, które powodują, że człowiek tak dobiera ludzi i tak organizuje rzeczywistość, żeby powtórzyć ten dobrze sobie znany schemat, który nabył kiedyś w dzieciństwie i który wtedy dawał mu poczucie bezpieczeństwa chroniąc go przed bólem.

A czy ilość psychicznych schorzeń i niedomagań nasila się w ostatnich czasach, czy to tylko złudzenie?

Z mojej praktyki wynika, że liczba osób potrzebujących pomocy jest stała, ale zmienił się nasz stosunek do rzeczywistości. Kiedyś nie mówiło się o chorobach natury psychicznej, traktowało się różne niedomagania jako coś normalnego. Dziś wiemy, że możemy coś z tym zrobić, że każdy może poprawić sobie jakość życia.
Z przykrością obserwuję duży społeczny opór przed psychologami i psychoterapeutami. Panuje niestety powszechne przekonanie, że psychoterapia jest dla ludzi umysłowo chorych. Ludzie nie wierzą, że można coś zmienić i naprawić zwykłą rozmową.
Myślę, że wynika to w dużej mierze z niewiedzy, braku doświadczenia. Opinie oparte są wówczas na wyobrażeniach, lękach przed zbliżeniem się do tematu własnych słabości. Żyjemy w czasach, w których głównie sukces i siła są uznawanymi wartościami.
Sądzę również, że w dzisiejszych czasach istnieje silna tendencja do ciągłego doskonalenia, naprawiania i szkolenia się we wszystkich dziedzinach życia. Nie pozostawia ona miejsca na niedoskonałości, wady, słabości i niedomagania. Może to budzić rodzaj „przesytu”, presji, nadmiaru wymagań
i psychologii w życiu.

Wydaje mi się też, że większość z tych, którzy potrzebują pomocy, woli sięgnąć po tabletkę.

Myślę, że każdy z nas ma w swojej mentalności taką pokusę, żeby było łatwiej. Wiadomo, że szybciej i prościej jest zażyć tabletkę, niż miesiącami czy latami szukać przyczyn problemów i dopiero wtedy je rozwiązywać. W przypadku leczenia farmakologicznego jednak bardzo często pacjenci nie mają świadomości, że objawy ich schorzenia czy choroby są jedynie wygłuszane. Można by to porównać do leczenia zębów tabletkami przeciwbólowymi:
na jakiś czas ból znika, ale wizyta u stomatologa wprowadza całkiem inną jakość.

A jak powinien wyglądać kontakt z psychoterapeutą? Co to jest kontrakt?

Jeśli klient (lub jak mówią niektórzy – pacjent) jest zorientowany w tym, czym jest psychoterapia i ma świadomość swoich potrzeb, kontrakt można zawrzeć już na pierwszym spotkaniu. Kiedy jednak najpierw trzeba zorientować się w potrzebach pacjenta, kontrakt zawiera się na drugim, trzecim spotkaniu. Kontrakt to umowa, jaka będzie nasza wspólna droga, jaką metodą będziemy pracowali, co spróbujemy zmienić i ile czasu może nam to zająć.

Chyba trudno określić na początku, ile czasu zajmie terapia? Przecież terapeuta nie wie od razu, jakie złogi siedzą w pacjencie. I jak głęboko…

Najważniejsze są oczekiwania osoby zgłaszającej się po pomoc i specyfika problemu. Bardzo ważny jest też szczegółowy wywiad, przeprowadzany
na samym początku – pomaga wstępnie oszacować prognozę, plan i czas trwania terapii.

A jaka jest różnica między terapią krótkoterminową i długoterminową? Oprócz terminu, oczywiście.

Okres terapii zależy od problemu, który zgłasza klient oraz celu, do którego ma doprowadzić terapia.
Psychoterapia długoterminowa na nowo organizuje styl bycia, prowadzi do trwałych zmian w świadomości i jakości życia. Krótkoterminowa jest zorientowana na konkretny problem, czyli na przykład – zmniejszenie lęku.
Albo uświadomienie sobie, gdzie tkwi przyczyna kłopotu, np. że się ciągle traci pracę?

Rozumiem w takim razie, że gdybym się teraz na przykład rozwodziła, mogłabym przyjść po krótkoterminowe wsparcie?

Tak. Jeśli w otoczeniu klienta nie ma nikogo, do kogo mógłby się zwrócić po wsparcie w trudnej chwili, nie ma poczucia, że blisko niego jest ktoś, kto go zrozumie i wesprze, może się zwrócić w tej sprawie do terapeuty.

 Taki rodzaj przyjaciela?

Neutralnego przyjaciela. Takiego, który pomoże zobaczyć sytuację z innego punktu odniesienia, pomoże przejść przez sytuację kryzysową.

A gdyby teraz zachorował mi poważnie ktoś mi bliski, też mogłabym liczyć na wsparcie?

Zdecydowanie tak. W takich sytuacjach dobrze sprawdzają się grupy wsparcia, nieźle też działa terapia indywidualna. Ważne jest, żeby nauczyć się, jak być z chorym, jak mu towarzyszyć w chorobie i jak przy tym poradzić sobie z trudnymi uczuciami, które towarzyszą takim okolicznościom. Powstaje coraz więcej grup wsparcia dla rodziców chorych dzieci, dla rodziców po stracie. Najlepiej szukać ich przy szpitalach.

A grupy wsparcia dla tych, którym umierają bliscy?

Bardzo ważny, niestety zaniedbany temat. Tego chyba wciąż brakuje, a to wiedza bardzo nam wszystkim potrzebna. Jakość życia i bycia w takiej sytuacji może być całkiem inna: można złagodzić lęk, napięcie, uświadomić sobie i uczyć się akceptować bezradność wobec takich aspektów życia
jak choroba, cierpienie i śmierć…

A jak znaleźć sobie dobrego psychoterapeutę?

Ponieważ ludzie są różni, mają różne doświadczenia, potrzeby i charaktery, i – co ważne – wyznają różne wartości, należy szukać takiego terapeuty, który oprócz kwalifikacji (certyfikat) wyda nam się być bliski mentalnie, a stosowana przez niego metoda odpowiednia. Niedobranie właściwego terapeuty często może rodzić wiele niepotrzebnych, dodatkowych napięć utrudniających proces terapii.

Może spłycę, ale mężczyźni mają tak z mechanikami samochodowymi, a kobiety z ginekologami – tu liczy się coś więcej, niż wiedza
i umiejętności.

Tak. Ważne jest wzajemne zaufanie i poczucie, że terapeuta nas rozumie. Zaufanie to najważniejsza sprawa.

A jeśli ktoś nie ufa? Jak może sprawdzić swojego terapeutę?

Jeśli ma wątpliwości, w każdej chwili może sprawdzić kwalifikacje swojego psychoterapeuty. W naszym zawodzie, oprócz ciągłego podnoszenia kwalifikacji zawodowych, bardzo ważne jest stałe poddawanie się superwizji.

Co to takiego?

Merytoryczny nadzór. Nie możemy zostawać sami ze wszystkimi problemami, które wnoszą klienci. Terapeuta też jest tylko człowiekiem. Sprawy, które poruszane są na sesjach, dotykają naszych wrażliwych miejsc, możemy się zatem czasem pogubić. Psychoterapia to również żywe zaangażowanie terapeuty w każde spotkanie z klientem, praca na żywym organizmie, a właściwie – dwóch żywych organizmach. Superwizja jest częścią higieny naszej pracy.

Czego można spodziewać się po terapii?

Ważna jest świadomość, że terapia nie jest magicznym sposobem na zmianę wszystkiego w życiu. Weźmy przykład z osobą, która notorycznie traci pracę. Taka osoba kończy terapię w chwili, kiedy jest świadoma tego, jaki jest jej wpływ na to, co się dzieje. Mówiąc inaczej – zaczyna rozumieć, co ma zmienić. Natomiast sama zmiana nie zależy od psychoterapii, ale od decyzji, czy dana osoba zgodzi się na to, żeby inaczej funkcjonować,
czy wyeliminuje ze swojego zachowania destrukcyjne nawyki, a więc czy zechce włożyć sporo wysiłku w zmianę w swoim życiu? Odpowiedzialność za jakość życia spada na osobę, do której to życie należy. Psychoterapia pozwala sobie uświadomić, jaki jest mój wpływ na otocznie,
na poszczególne sytuacje? Jak ja to robię, że żyję i postępuję w taki właśnie, a nie inny sposób?
Psychoterapia daje narzędzia. Nie daje gotowych rozwiązań.

Sami musimy dochodzić do swoich praw i swoich wniosków?

Dokładnie tak. Nikt nie przeżyje za nas naszego życia. Żadne porady niczego nie zmienią, jeśli nie uznamy, że chcemy żyć inaczej i nie podejmiemy wysiłku, żeby to zrobić.

A matryce, o których mówimy, zakorzenione są w dzieciństwie? „Co chatka, to zagadka” albo „Każdy dach ma swoje ach”?

Poczucie „ja” kształtuje się w dzieciństwie. W zależności od tego, jakie jest środowisko, dziecko dostosowuje się do jego wymogów. Potem z tą samą mapą, czyli sposobem odczuwania i postrzegania świata wchodzi w dorosłe, samodzielne życie. Dziecko, które miało poczucie bezpieczeństwa, wejdzie samodzielnie w życie z ufnością i przekonaniem, że świat jest dobry. Może przeżyć wiele przykrych spraw i sytuacji, bo się nie spodziewa ”złego”. Dziecko, które wyrastało w lęku i musiało się chronić, walczyć o swoje potrzeby i swoje granice, wychodzi do życia jak” na wojnę”. Psychoterapia pomaga nam zobaczyć, jakie są nasze własne mapy. Uczy, jak je przeformułować, by były jak najbardziej adekwatne do tego, co się dzieje tu i teraz.

Każdy z nas ma jakieś deficyty, prawda?

Tak, każdy z nas ma swoje deficyty i mocne strony. I każdy z nas ma w swoich rękach większą, albo mniejszą możliwość kierowania swoim życiem. Ważne jest to, żeby o tym wiedzieć. Życie ma wówczas całkiem inny smak.
Jestem zdania, że psychoterapia może być wspierająca i pomocna na każdym etapie naszego życia. Warto korzystać z tej formy pomocy,
jeśli rzeczywiście czujemy, że coś nie idzie, jeśli mamy poczucie, że czegoś nam brakuje.

Każdy może żyć lepiej?

Jeśli przez „lepiej” rozumiemy bardziej świadomie, autentycznie, z odpowiedzialnością w swoich rękach, to zdecydowanie tak.

Z Jolantą Toporowicz, psychoterapeutką, rozmawiała Justyna Pobiedzińska.