21 postanowień noworocznych?

Mamy początek Roku Pańskiego 2017 🙂 Nie wiem jak Wy, ale ja na ten moment nie mam dwudziestu jeden celów oraz innych doniośle brzmiących, a mało znaczących postanowień. Zupełnie nie rozumiem, skąd pomysł, że akurat czas pomiędzy 31.12. a 01.01. to moment, kiedy mam zacząć chudnąć, więcej zarabiać, mieć lepsze relacje z najbliższymi? Rozumiem natomiast jak źle na realizację wpływa myślenie magiczne:

magiczna data + magiczne postanowienie

=

(najczęściej) zupełnie
przyziemne rozczarowanie

Jak przejść od słów do czynów?

Naturalnie postanowienia czynić należy, SMART-cele sobie wyznaczać, chudnąć lub tyć w zależności od potrzeb, mody czy innych uwarunkowań. Co jednak uczynić, żeby nasze zamierzenia nie pozostały tylko w sferze pobożnych życzeń?

Mógłbym odpowiedzieć parafrazując D. Maistera: „Zapisz sobie codziennie rano trzy rzeczy do zrobienia i zrób je!”. Koniec artykułu!

Byłaby to jednak zaledwie ćwierć prawda, bo przecież człowiek nie jest maszyną, która po zaprogramowaniu wykonuje dokładnie te działania, które jej narzucono. Nawet, jeśli to ona sama każe sobie te postępki realizować.

Nie mogę podać jakiegoś uniwersalnego przepisu, aspiryny na niską automotywację czy porady w rodzaju „David Coperfield przedstawia, jak w 5 minut zarobić milion dolarów”, natomiast przedstawiam wypadkową wiedzy o jednym z najskuteczniejszych narzędzi do pracy nad samym sobą i mojego doświadczenia w tej materii, którym chcę się podzielić z każdym współpracownikiem naszej Grupy.


Życie na autopilocie

Przez większość czasu pracujemy, żyjemy, myślimy na autopilocie. Nie ma w tym nic złego, wręcz przeciwnie – wyuczone dobre lub neutralne nawyki bardzo pomagają nam w życiu.

Kto jeździ samochodem wie, jak wartościowe jest to, że nie musi stale myśleć o zmianie biegów, naciskaniu pedałów – robimy to automatycznie, czasem nawet zupełnie nie pamiętając, w jaki sposób przejechaliśmy trasę.

Jednak autopilot nie załatwi wszystkiego, w czasie lotu piloci korygują kurs samolotu, a w trakcie startu i lądowania nikomu rozsądnemu nie przyjdzie do głowy nie wyłączenie autopilota. I tu ośmielę się postawić śmiałą tezę: za większość naszych porażek odpowiada autopilot, na którym wygodnie drzemiąc lecimy na okrągło.

Skutki czasem są tragiczne. Pamiętam medialne wydarzenie sprzed kilku lat, kiedy pewien ojciec na tylnym foteliku w samochodzie wiózł w upalny, letni dzień (po drodze do pracy) dziecko do przedszkola. Autopilot zapomniał o przedszkolu, zostawił śpiące dziecko na parkingu pod pracą, a dziecko nigdy już się nie obudziło.


Rachunek sumienia

Aby uniknąć tego rodzaju bolesnych przebudzeń i iść świadomie do przodu, każdemu proponuję stosowanie ignacjańskiego rachunku sumienia. Narzędzia, które z powodzeniem od setek lat stosują nie tylko zakonnicy, ale również odnoszący sukcesy przedsiębiorcy czy przedstawiciele kadr korporacyjnych. Narzędzie to jest z jednej strony proste i wymagające niewielkiej ilości czasu (15 do 45 minut dziennie), z drugiej niezwykle trudne i wymagające, bo konfrontujące nas z niewygodnymi dla nas samych prawdami, które można pozornie zaspać lub zabiegać na autopilocie.

Poniżej opisuję moją interpretację tego narzędzia. Jeśli kogoś temat interesuje głębiej i nie chce polegać tylko na moim doświadczeniu, do czego zachęcam, to polecam „Kwadrans szczerości” o. Józefa Augustyna S.J. lub „Rachunek sumienia – szczegółowy i ogólny” o. Krzysztofa Osucha S.J. albo bardziej osadzoną w kontekście biznesowym książkę Chrisa Lowneya pt. „Heroiczne życie” poświęcającą temu tematowi sporo miejsca.

Autopilota warto wyłączać codziennie  przynajmniej trzy razy. Autor św. Ignacy Loyola proponuje robić to zaraz po wstaniu z łóżka, po obiedzie i po kolacji. Najlepiej o tej samej porze, co szczególnie może pomóc uporządkować dwa, jakże ważne dla naszego życia fizycznego, czynności typu jedzenie
i spanie.

W tym celu warto wyznaczyć sobie zupełnie osobne miejsce, w którym nikt nie będzie nam przeszkadzał. Przed wyłączaniem autopilota wskazane jest, żeby nieco się wyciszyć, przez ok. 2-3 minuty chodząc, siedząc lub stojąc – pomyśleć, gdzie się udaję i po co, a jeśli jestem osobą religijną również z Kim się spotkam. Warto również mieć założony zeszyt, aby zapisywać to, co jest ważne.


Wdzięczność

Rachunek sumienia w tej wersji bynajmniej nie zaczyna się od rachunków win, strat, niepowodzeń, samobiczowania i umartwiania. Zaczyna się od wdzięczności.

Za każdym razem kiedy wyłączasz autopilota przypomnij sobie od trzech do sześciu rzeczy, które już masz. Rozejrzyj się uważnie wokół siebie i zauważ wszystko, co masz dobrego, łącznie z najprostszymi rzeczami, takimi jak ciepła woda w kranie, ubrania, które masz na sobie, relacje z najbliższymi, zdrowie i wszystko cokolwiek przyjdzie Ci do głowy. Bądź jak dziecko, które rozpakowuje każdy prezent, jaki znalazło pod choinką swego życia, uciesz się z niego i bądź wdzięczny. Za każdym razem zapisz trzy do sześciu rzeczy, które sobie przypomniałeś, staraj się szukać każdorazowo innych, dostrzegać to, czego jeszcze nie dostrzegałeś.

Po co? Co to ma do biznesu, realizacji, celów?

Bardzo, bardzo dużo. Niczego nie zbudujesz na tym, czego nie masz. Koncentrując się na tym, tracisz niepotrzebnie energię, która powinna być spożytkowana na wykorzystanie tego, co dostałeś. 

Jeśli skoncentrujesz się na tym, co już masz, możesz zacząć działać. Tracisz fałszywe i szkodliwe wymówki, które Cię ograniczają. Z drugiej strony zaczynasz mocniej dostrzegać otoczenie, innych ludzi, uświadamiasz sobie, że bez kilkuset osób, które pracują na twoją ciepłą wodę w kranie, po prostu byś jej nie miał. Rośnie twoja pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa.

Już samo tylko praktykowanie wdzięczności może przynieść spektakularne efekty. Trzy razy dziennie zapisz trzy do sześciu rzeczy, za które jesteś wdzięczny przez co najmniej trzy miesiące.

Potwierdza to nie tylko mądrość i doświadczenie zakonników. Potwierdziły to również w 100% badania Harvard Bussines School!

Oprócz kontemplacji zasobnej rzeczywistości, która Cię otacza i tego, czym zostałeś obdarzony, warto również rano zapisać przynajmniej jeden priorytet danego dnia. Jedną rzecz, która w danym dniu jest najważniejsza. Będzie to bardzo pomocny punkt odniesienia do badania, co nas najbardziej rozprasza i znosi z kursu.

Mając to zapisane, można śmiało włączyć autopilota i z impetem wystartować w kolejny dzień życia.


Marcin Groński- prawnik, coach, właściciel firmy