Sztuka porozumiewania. Równoległe monologi czy dialog?

Warto zastanowić się dlaczego z niektórymi osobami przychodzi nam porozumiewać się bez trudu, a z innymi niestety nie. Czasami w pierwszym kontakcie ulegamy złudzeniu, że rozumiemy się znakomicie, a z biegiem czasu wygląda to coraz mniej optymistycznie.

Dlaczego? Zadajemy sobie pytanie, czy w naszym sposobie przekazu jest coś niezrozumiałego? Jak wytłumaczyć coś, co nie jest rozumiane, nie może być przyjęte?

Wykluczając sytuacje, w których jesteśmy manipulowani i motywy rozmówcy są  nieuczciwe (bawi się nami lub chce wyłącznie osiągnąć cel, w którym ma swoje korzyści) możemy zastanowić się nad własnym udziałem w braku porozumienia.

Pierwszym ważnym czynnikiem jest zadanie sobie pytania:

– jaki jest mój cel rozmowy, co chcę przekazać i dlaczego (po co?),  jakiego finału się spodziewam i co od niego zależy.

Drugi krok to: „zobaczenie” rozmówcy- zrozumienie jego motywacji i treści przekazu, chęć zrozumienia, dopytanie, uszczegółowienie tego, co mówi i po co. Wszystko po to, aby zrozumieć jego punkt widzenia.

Trzeci i najważniejszy czynnik porozumienia: czy jestem gotowa(y) zrezygnować z założonego celu lub go zmodyfikować w przypadku, kiedy nie będzie to możliwe w kontakcie z tym człowiekiem?

Dopiero od tego momentu zaczyna się dialog, zakładając, że obie jego strony decydują się na taką jakość rozmowy.

Niestety rzadko ma miejsce aż taka świadomość… Zazwyczaj ograniczamy się do komunikowania własnego zdania i oczekujemy zrozumienia lub przyznania racji.  Niewiele więcej nas interesuje. Czujemy się zranieni brakiem zrozumienia i brakiem odpowiedzi na nasze oczekiwania… Nie wychodzimy poza egocentryczny sposób widzenia świata, zdarza się, że nigdy nie udało się zobaczyć w rozmowie drugiego człowieka, jego potrzeb, motywacji, odrębności i równoważności.

Na tym dość smutnym fundamencie nierzadko budujemy swoje myślenie o życiu rezygnując z prób zrozumienia tego co się dzieje i pozostając w biernej rezygnacji z pretensją do otoczenia i losu lub wyruszając w świat w poszukiwaniu szczęścia nie weryfikując sposobu, którym próbujemy go osiągnąć. Nietrudno tu o prawdopodobne scenariusze na przyszłość.

Jeżeli nie nauczymy się dostrzegać szerszej perspektywy, nie wyjdziemy z dziecięcego sposobu traktowania świata i jako dorośli fizycznie, mentalnie pozostaniemy niezadowolonymi dziećmi z roszczeniami do ludzi wokół (potencjalnych rodziców) nasze życie w swoim głębokim wymiarze zostanie tylko odległym, niedościgłym celem, za którym gonimy nie tą drogą, która może nas tam zaprowadzić…

Dorosłość to oprócz wolności też odpowiedzialność za jakość życia i zdolność do widzenia ludzi wokół jako równoważnych, a świata jako miejsca, które współtworzymy.

Jeżeli mamy przed sobą tylko własne korzyści lub dążenie do celów nie biorąc pod uwagę otoczenia – to w globalnym sensie nietrudno wyobrazić sobie skutki. Zresztą nie trzeba sobie ich wyobrażać- wystarczy szerzej przyjrzeć się światu na własnym podwórku i poza nim , trochę dalej. Nie jest to widok zbyt optymistyczny…

Może warto zatem zweryfikować sposób patrzenia na życie? Uczciwie ze sobą uświadomić sobie własny udział w tym, co nam się nie podoba? I podjąć wysiłek zmiany siebie, swoich motywów i priorytetów?

A zatem spróbujmy odpowiedzieć sobie na  pytania: Jak sami blokujemy albo uniemożliwiamy porozumienie, dialog? Z jakich powodów go nie podejmujemy? Z jakich korzyści nie chcemy rezygnować? Czego nie chcemy ryzykować? Jakiej świadomości nie chcemy dopuścić? Jak to robimy, że przyczynę konfliktu widzimy ciągle poza sobą? Jaką mamy z tego korzyść?

Jeżeli stać nas na uczciwe odpowiedzi – to już pierwszy krok do zmiany, bez której wszystkie idee i humanitarne hasła pozostają pustymi słowami i nie mają szans się zmaterializować. Taka jest nasza jedyna odpowiedzialność we wszechobecnej współzależności ze wszystkimi ludźmi i całym światem. I tylko tyle i aż tyle możemy zrobić… Decyzja należy do mnie, do Ciebie i każdego człowieka z osobna.

About the Author: