Tożsamość, a w związku z tym identyfikacja, którą tworzymy ma fundamentalne znaczenie… określa cele i kierunki działania w życiu, tworzy jego zewnętrzny, pierwotny sens…

To, czy jestem kobietą, czy mężczyzną, Europejką czy Azjatką stanowi o tym jak myślę o sobie. Wiem, że jestem córką swojej matki i siostrą swojego brata… – określam to kim jestem poprzez kontekst zewnętrzny: przynależność do roli społecznej, miejsca w rodzinie, kraju…

Mogę też określić siebie jako osobę posiadającą światopogląd, zidentyfikować się ze sposobem życia i standardami, które uznam za wartościowe; myśląc o sobie w określony sposób, nadawać temu wartość…

Ten sposób tworzenia i poczucia tożsamości oparty jest o zewnętrzne, najczęściej kulturowo dokładnie sprecyzowane punkty odniesienia. Kultura i środowisko, w którym dorastamy i żyjemy stanowi o tym, jak będę o sobie myślała i jaki będzie kierunek moich wysiłków w określaniu celów życiowych i sposobu ich realizacji…

Z taką podstawową, wyuczoną świadomością samych siebie wchodzimy w życie. Jeżeli mamy szczęście, nasze rodziny i bliscy uczą nas też wewnętrznego poczucia tożsamości, wiemy wówczas co lubimy, co nam sprawia przyjemność, co chcemy robić w życiu… poznajemy swoje talenty i ograniczenia…

Wiemy, na przykład, że bycie kobietą oznacza różne „klimaty”, i od tego jak identyfikujemy siebie wewnętrznie możemy wybrać bycie podróżniczką, szczęśliwe, sielskie życie z gromadką dzieci wokół albo pracę na rzecz obrony praw zwierząt. Z zaangażowaniem inwestowanym w dziedziny, które lubimy, realizujemy swoje cele. Budujemy wówczas jakość życia opartą o autentyzm i przyjemność w działaniu, mamy motywację do zmagania się z przeszkodami…

Trzecim punktem odniesienia do identyfikowania swojego „ja” jest poziom naszej świadomości

Najprościej zilustrować to na przykładzie kontaktu z osobami bliskimi:
Możemy wchodząc w relacje mieć „mgliste” wyobrażenie czego chcemy i co jest możliwe, nie myśląc o konsekwencjach, albo z nadzieją, że „się uda” albo „jakoś to będzie”.
Możemy w relacji dokładnie wiedzieć czego chcemy i dążyć do celu nie zwracając uwagi na to czego chce druga strona, a nawet próbując ją „naprawiać”, żeby chciała tego samego.
Możemy też, wiedząc czego chcemy, być zainteresowani drugą osobą i szanować tę odrębność… szukać kompromisów i dialogu…
To samo dotyczy sfery zawodowej, kontaktów przyjacielskich, a przede wszystkim kontaktów z dziećmi.

Dopiero bogaci w różne punkty odniesienia rozumienia siebie, mamy szansę na jakość w życiu, która daje satysfakcję i poczucie spełnienia.
Powstaje szansa na stwierdzenie „jestem zadowolona ze swojego życia”… i wtedy otwiera się przed nami następna, głębsza przestrzeń – świadomość poza ego… jego egzystencjalny poziom…