Tożsamość zwykliśmy traktować jako coś stałego i mało podatnego na zmiany. Każdego ranka budzimy się z poczuciem ciągłości myśli, a te z kolei wywołują uczucia oraz wyobrażenia. Znam siebie i wiem, czego się po sobie spodziewać – myślimy, a przekonanie to towarzyszy nam w pracy zawodowej i w życiu prywatnym. Ciągłość psychicznej tożsamości umożliwia nam spójne działanie w czasie i przestrzeni: planujemy wakacje, zaciągamy kredyt, dotrzymujemy obietnic.

Wyobrażenia o rzeczywistości

Konsekwencją poczucia trwałości naszej tożsamości jest traktowanie jej, a tym samym naszych myśli, wyobrażeń oraz uczuć jako miary rzeczywistości. Jawi nam się ona jako równie stała i przewidywalna w swoich prawach jak nasza tożsamość. Metaforycznie, aby żyć i przetrwać, nie gubiąc się w gąszczu rzeczywistości, nasze ja działa jak kartograf: na drodze uproszczeń i redukcji tworzy czytelną i jednoznaczną, jak nam się zdaje, mapę rzeczywistości, szuka drogowskazów i punktów orientacyjnych.

Jak powstaje nasza tożsamość?

Nasza tożsamość, konieczna do biologicznego przeżycia i społecznego funkcjonowania, wydaje nam się tak trwała, że zapominamy, że jest ona wynikiem, procesem złożonych interakcji. To nasze myśli oraz powiązane z nimi uczucia tworzą to, co nazywamy ja, nawet jeśli kusząco oczywiste wydaje się złudzenie, że jest odwrotnie. Tożsamość oraz związany z nią społeczny wizerunek, potrzebne do codziennego funkcjonowania, są pewnego rodzaju jednostkami operacyjnymi świadomości. Są one jednak tylko naszą ogólnoludzką umową, powszechnym uproszczeniem, na które wszyscy wyrażamy zgodę.

Prawda wychodzi na jaw…

Prędzej czy później, nieuchronnie, na skutek naturalnych kolei życia, chorób lub zmian życiowych stajemy oko w oko z rzeczywistością: nic nie jest tak stabilne i przewidywalne, jak sobie wyobrażaliśmy. Możemy temu zaprzeczać, udawać że tego nie widzimy. Możemy też zaryzykować i wyjść prawdzie naprzeciw: świat, a my w nim, jest zmienny i nieprzewidywalny, metaforycznie pływamy raczej w pełnej niespodzianek Amazonce niż w sterylnym basenie.

… i co dalej?

Zgoda na rzeczywistość taką, jaka jest, to otwarcie się na życie i jego dynamikę. Opuszczając wygodną dla nas strefę komfortu, wyznaczaną przez dążenie do stabilności i pewności, możemy, przy pełnej obecności, ćwiczonej dzięki medytacji, poczuć nową perspektywę. Jesteśmy w ciągłym ruchu, wszystko wokół to zmiana i proces, a jakość naszego życia zależy od tego, czy temu zaufamy.

I co my na to?




———————————————————————-

Wszystkich zainteresowanych rozwojem osobistym i rozszerzaniem kompetencji emocjonalnych zapraszamy do udziału w warsztatach Euphonii oraz do zapisów na III już edycję Kursu Rozwoju Osobistego BYĆ SOBĄ.