Żyjemy w czasach zdominowanych przez powierzchowność i bezmyślne (a niekiedy przemyślane i zaplanowane) powielania treści uznawanych za atrakcyjne. Przeszukiwanie mediów społecznościowych, śledzenie profili interesujących osób, które dzielą się wiedzą, tworzy nie lada pokusę, by skopiować pomysł i mieć gotowy produkt do sprzedaży. I do budowania fałszywego wizerunku. Jednak ekscytacja towarzysząca temu powszechnemu dzisiaj procederowi przysłania tym, którzy się go dopuszczają, pewien niezwykle istotny fakt, o czym będzie mowa dalej. Warto przyjrzeć się bliżej wszechobecnej taktyce pozyskiwania treści i poszukać odpowiedzi na pytanie: Czy należy, a jeśli tak, to w jaki sposób, reagować na przywłaszczanie sobie cudzej własności intelektualnej?

Nieunikniona autodestrukcja kopiujących

Zaangażowanie w tworzenie tożsamości zbudowanej na nielegalnie lub nieetycznie pozyskanych treściach jest w dłuższej perspektywie wyniszczające dla tych, którzy się tych działań dopuszczają. Takie postępowanie bezlitośnie oddala człowieka od jego własnej prawdy, a także od możliwości realizacji własnego, a więc autentycznego potencjału. Co więcej, inwestycja w fałsz zawsze skutkuje autodestrukcją, ponieważ uniemożliwia kontakt z tym, co w każdym człowieku najcenniejsze – niepowtarzalnością w żywym, szczerym i unikalnym doświadczeniu samego siebie. Kopiowanie innych jest tożsame z odgrywaniem określonej roli, a tym samym ze zdradą siebie i skazaniem na unicestwienie tego, co w człowieku prawdziwe. 

Kopiowanie a skutki dla oryginału

Istotne jest to, że plagiatowanie – w mniej lub bardziej zmyślny sposób – treści uznanych za wartościowe bardzo rzadko idzie w parze z ich głębszym zrozumieniem. Są one raczej traktowane jako pożywka dla interesu osób szukających sposobu na zaistnienie lub utrzymanie pozycji w sieci i biznesie. Większość z nas, adresatów opisywanych działań, nie zdaje sobie sprawy, że im większa jest pokusa doraźnych korzyści w pozyskaniu materiału do publikacji i budowaniu fałszywego wizerunku, tym mniej w tych materiałach prawdziwej treści. W konsekwencji wartość tego, co wyjściowo niosło głębszy przekaz i miało wysoką jakość, powoli zostaje spłycona, rozcieńczona i przeinaczona. Wreszcie zupełnie zdewaluowana. Energia włożona przez twórcę oryginału (tekstu, obrazu, utworu muzycznego etc.), intencja poprzedzająca jego powstanie, meritum przekazu zostają oderwane od pierwowzoru. Przez pewien czas kopie, które są energetycznie napędzane wyłącznie (i do pewnego momentu zazwyczaj skutecznie), chęcią zysku, powoli umierają, ponieważ prawdziwy przekaz oryginału zostaje przez przywłaszczenie pozbawiony źródła, z którego powstał. 

Zdecydowana reakcja vs. bierność

U autorów oryginału obserwowanie, jak efekty ich własnej pracy, a tym samym ich zasoby są przejmowane i sprzedawane jako własność kogoś innego, budzi silne emocje. Towarzyszące im odruchy wobec tych, którzy kopiują rezultaty ich działań, nie należą do życzliwych. Każdy z twórców może podjąć decyzję, w jaki sposób (i czy w ogóle) zadba o swój dorobek, stając w obronie własnej pracy, wysiłku i zaangażowania. A w efekcie w obronie własnej godności. Reagowanie na opisywane zjawisko jest o tyle ważne, że nie sprowadza się tylko do ochrony własności. Stanowi również ochronę jakości samych treści. Jeżeli pozostajemy bierni wobec plagiatowania czyjejś twórczości, która prezentowana jest następnie w celach i/lub kontekstach dalekich od intencji autora, pozwalamy na zniszczenie przede wszystkim jej wartości

Reakcja na kopiowanie (w różnej, czasem bardzo sprytnej postaci) nie jest jedynie sprawą autorów. To również odpowiedzialność wszystkich osób, które o tym wiedzą, nierzadko korzystają z kopii, i nie reagują. Brak reakcji na przejmowanie cudzej własności (w opisywanym przypadku – intelektualnej, ale de facto także duchowej) jest zgodą na smutne skutki tego zjawiska. Z jednej strony godzimy się na marnowanie wysiłku i dorobku osób kreatywnych, z drugiej zaś przykładamy rękę do samozniszczenia sprytnych pozyskiwaczy, którzy są nieświadomi długofalowych konsekwencji swoich działań. Mechanizm ten dotyczy każdej sfery życia. Jest niebezpieczny dla obu stron: jeśli pozostajemy biernymi obserwatorami zjawiska, godzimy się na zniszczenie i autorów, i przebiegłych manipulatorów, których pozbawiamy szansy na odzyskanie kontaktu ze sobą i nabranie do siebie fundamentalnego szacunku.

Jolanta Toporowicz

 

Pin It on Pinterest

Share This